Wlazł kotek na płotek jak zagrać


Widzisz wiadomości wyszukane dla hasła: Wlazł kotek na płotek jak zagrać





Temat: Rock, Metal.. Wasze kawałki


Polemizowałbym. Blackened jest zagrany w około 200 BPM, ma dosyć połamany riff nie wspominając o zmianach motywów czy szybkiej solówce. Ludzi, którzy nie umieją czysto zagrać 'wlazł kotek na płotek' a potrafią z palcem w dupie grać utwory połamańcow z Meshuggah jest tyle, co kot napłakał. Nie mam nic od grunge'e, sam słuchałem kiedyś maniakalnie ''Dirt'' wiadomego zespołu, lubie czasem posłuchać Stone Temple Pilots czy Soundgarden ale fanatykiem tej muzyki nie jestem.


O, z chęcią przeczytałbym jak K. King się do tego przyznaje, bo takie wnioski nasuwają się przy każdym przesłuchaniu obojętnie jakiego utworu Slayera jego autorstwa, no, może z małymi wyjątkami - o solówkach nie wspominając.

Nieraz o tym wspominał, potem dodawał, że teoria muzyki mu nie jest potrzebna bo on chce w swojej grze przekazać chaos czy coś takiego. I to nigdy nie była żadna tajemnica, bo on o tym otwarcie mówił i jeszcze był z tego dumny. Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: Zmieńmy sobie Polskę. Zacznijmy do hymnu!



nie jestem jakims nacjonalem, ani tradycjonalista.
co bym zmienil?
zeby ludzie czesciej sie usmiechali, i nie byli tacy jalowi, zeby ludzie byli
milsi, bardziej otwarci na swiat, i zeby sie w tym kraju jakas elita
wykszatlcila, ktora byla by wolna od mentalnej strony komunizmu, i jej wplywu.
no i chcialbym tez cos zmienic, tak aby wiecej pieniazkow bylo:-)

a wowczas jako hymn moga nawet zagrac "wlazl kotek na plotek, i mruga..." Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: talenty muzyczne
Gość portalu: cze67 napisał(a):

> Gos´c´ portalu: Lukasz napisa?(a):
> > A ja jak mialem 3 lata to mialem male pianinko
>
> A ja cymbalki. Umialem zagrac "Wlazl kotek na plotek". Szkoda, ze potem nie
> kontynuowalem swoich muzycznych poszukiwan. Kto wie, kim bylbym teraz...

Jeżeli dalej kontynuowałbyś grę na cymbałkach, to wiadomo kim teraz byś był.... Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: Rewelacyjny występ S. Drzewieckiego na Konkursie C
"Nie ma gorszego nieszczęścia, niz krytyk muzyczny, który sam nie potrafi
zagrać "Wlazł kotek na płotek", a czuje sie upoważnionym do gnojenia i
niszczenia ludzi"

panie korelli
krytyk muzyczny powinien miec przede wszystkim SŁUCH i jest od tego by
krytykowac. Staś odpadł, trudno, weż pan relanium i uspokój sie pan.
Moze Stasio kiedys jeszcze zagra w łazienkach albo żelazowej Woli...


Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: Olek Klepacz: Głosujcie na "Ławkę"
...jakkolwiek szanowny Pan uważa.
...może i żenada...

...jednak proszę mi uwierzyć, że są ludzie na tym świecie którzy
mają głęboko w d... wasze korupcje, machloje, afery i aferki, nie
którzy z nas chcą poprostu fajnie żyć i mieć powód do dumy z faktu,
że się jest Polakiem. Proszę jechać w świat i otworzyć oczy, może
nie do końca to jest kłamstwem, że wielu naszych rodaków zachowuje
się jak przysłowiowy kołtun. Wiadomo, że nie można generalizować tak
mocnych opini ale popatrzcie na to co się dzieje na przykładzie tego
forum. Ani jeden z Was pewnie nie wie jak zagrać wlazł kotek na
płotek ale wielcy z Was krytycy muzyki.
A co do oryginalnego tematu...

...Olek Klepacz miał rację i tak umieramy w ten sam sposób...

...tylko dodam od siebie, że zanim wymrą kołtuny to nas już nie
będzie... Ale zostanie nasze potomstwo, żyjące wśród kołtunów
których swoim zachowaniem Pan propagujesz. Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: Dziwi mnie( kwestia wyjatkowych uzdolnien dziecka)
Większość matek uważa swoje dzieci za najwspanialsze, najgenialniejsze i najzdolniejsze (czemu się wcale nie dziwię). Często taki wniosek wysnuwają dlatego, że ich dziecko jedną czy dwie rzeczy robi lepiej czy szybciej od innych.
A potem dzieci zwykle okazują się być zupełnie przeciętne.
Dobrze jest, gdy matka potrafi wspierać swoje dziecko (IMO rzecz konieczna, bez tego dziecko fatalnie funkcjonuje), a jednocześnie realnie oceniać jego możliwości i nie posyłać na lekcje gry na pianinie tylko dlatego, że tak wspaniale potrafi zagrać 'Wlazł kotek na płotek'.
W całej swojej karierze nauczycielskiej spotkałam tylko jednego autentycznie genialnego ucznia - dzieciak w piątej klasie podstawówki formą i treścią swoich prac przewyższał nie tylko rówieśników, ale i starszych kolegów. Co do innych przedmiotów - nie mam pojęcia, jak tam wyglądał rozkład talentów; słyszałam tylko o jednym wybitnie zdolnym młodym matematyku i jeszcze jednym dziecku faktycznie intelektualnie przewyższającym rówieśników, acz społecznie i emocjonalnie był na poziomie zdecydowanie niższym.
Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: talenty muzyczne
Gos´c´ portalu: Lukasz napisa?(a):
> A ja jak mialem 3 lata to mialem male pianinko

A ja cymbalki. Umialem zagrac "Wlazl kotek na plotek". Szkoda, ze potem nie
kontynuowalem swoich muzycznych poszukiwan. Kto wie, kim bylbym teraz... Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: Rewelacyjny występ S. Drzewieckiego na Konkursie C
Ojciec Stanisława Drzewieckiego nie musi go bronic, ani przed niedopieszczonymi
krytykami II Programu PR, ani weekenowymi krytykami w Pana osobie. On sam
najlepiej się obroni swą muzyką, gdyz oprócz pary malkontentów z Woronicza
jest jeszcze Jury Konkursu, gdzie zasiadają osoby znacznie bardziej
kompetentne, a przede wszystkim same w wiekszości grające na fortepianie, a w
konsekwencji wiedzace, co to znaczy tak grać, jak gra Drzewiecki. Nie ma
gorszego nieszczęścia, niz krytyk muzyczny, który sam nie potrafi zagrać "Wlazł
kotek na płotek", a czuje sie upoważnionym do gnojenia i niszczenia ludzi,
którzy juz niejednokrotnie pokazali i wciąż pokazują, że są w stanie
dostarczyć milionom słuchaczy na całym świecie najczystszych doznań
estetycznych. Radiowy krytyk uzył sobie jeszcze bardziej na jednym z
uczestniczących w Konkursie Rosjan, obrzucając gnojem zarówno jego, jak
powszechnie szanowanych pedagogów, ktorzy go wykształcili, a także posuwając
sie do zarzutu niekompetencji wobec konkursowego jury, które ośmieliło się
dopusścić go do I etapu. Jego święte oburzenie trąci więc patologią i jeśli
jest jeszcze w dyrekcji II Programu PR ktoś rozsądny, powinien z tego wyciągnąć
odpowiednie wnioski.
Pamiętamy przecież, zmarłego niedawno pianistę z Rosji Sułtanowa, który
podobnie jak zgnojony przedwczoraj Rosjanin też miał swą własną wizję muzyki
Chopina, nieco odmienną od powszechnie uznawanej, lecz był wielkim artystą i
wbrew opinii garstki malkontentów jego sztuka została doceniona przez
konkursowe jury. Warto tez siegnać nieco głębiej w przeszłość i przypomnieć, co
zakompleksieni krytycy paryscy zrobili z dziełem Georges'a Bizeta "Carmen" i z
nim samym. Nagonka na kompozytora była tak zajadła, że Bizet zmarł na serce
wkrótce po premierze swej opery, która juz w pół roku później została
powszechnie uznana za wybitne dzieło i do dziś święci triumfy na całym świecie. Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: grazbed - jak wam poszły przesłuchania doszkoł
Skrzypce a fortepian
Co jest trudniejsze, skrzypce czy fortepian?
Podaje opinię jednej z córek, która gra na jednym i na drugim.

Teoretycznie na skrzypcach jest trudniej, bo trzeba poszukać dźwięku, podczas
gdy na fortepianie jest on dany. Wszak przeciętny człowiek już po 5 minutach
kontaktu z pianinem zagra "wlazł kotek na płotek", podczas gdy na skrzypcach nie
za bardzo.
Ale z drugiej strony, jak ktoś już umie grać, to na skrzypcach prawie każdy
utwór zagra z a vista, czego nawet doświadczeni pianiści raczej nie potrafią.

1. Na każdym instrumencie gra się pod kontrolą słuchu, który zwyczajnie zawsze
trzeba mieć ( niekoniecznie absolutny).
Dla pianisty, tak jak i dla skrzypka, określonej wysokości dźwięku odpowiada
określone miejsce w przestrzeni klawiatury( dla laika - konkretny klawisz).
Pianiści też często grają "po sąsiadach",czyli fałszywie, nie dlatego,że "nie
wiedzą", czy że "nie słyszą", ale że nie trafiają.

2. Odnajdywania dźwięku na skrzypcach można się nauczyć, na pamięć, tak samo,
jak na fortepianie. Ten i ten dźwięk jest tu i tu. Po to się ćwiczy.
Dzieci szybko się uczą.

3. To jest mit, że na fortepianie wystarczy uderzyć w odpowiedni klawisz.
Trzeba uderzyć właściwie. Fortepian to instrument w zasadzie "perkusyjny",
młoteczek uderza w strunę. Bardzo trudno jest uderzyć w tę strunę odpowiednio,
aby zagrać tzw. pięknym dźwiękiem.
Grać pięknie, "artystycznie", na jakimkolwiek instrumencie to znaczy nie tylko
grać bezbłędnie, ale właśnie umieć wydobyć piękny dźwięk, co wymaga i ćwiczenia,
i wrodzonych zdolności - słuchu, wrażliwości, techniki.
Ponoć jest to trudniejsze w przypadku fortepianu.

4. Skrzypkowie, czyli "nieklawisze", mają tylko jedną pięciolinię. Grają
zazwyczaj pojedyncze nutki, jedynie w porywach więcej.
Pianista ma dwie pięciolinie, na każdej mogą być wielonutowe akordy.
Jest to trudniejsze do ogarnięcia i wzrokiem i umysłem, trudniejsze do
skoordynowania, trudniejsze do nauczenia się. Mówi się, że pianista musi mieć
nie tylko dużą dłoń, ale przede wszystkim głowę.

5. Na fortepianie trudniej się wybić - większa konkurencja.

Ale - co kto lubi.
Ja na przykład ponad wszystko kocham dźwięk smyczków, i jeśli miałabym jeszcze
raz posłać dzieci do szkoły muzycznej, to z pewnością wybrałabym skrzypce i
wiolonczelę.
Smyczkom łatwiej o pracę, jeśli zostaną zawodowcami.
No i skrzypeczki można zawsze zabrać ze sobą i grać, gdzie się chce. Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: grazbed - jak wam poszły przesłuchania doszkoł
rycerzowa napisała:

> Co jest trudniejsze, skrzypce czy fortepian?
> Podaje opinię jednej z córek, która gra na jednym i na drugim.
>
> Teoretycznie na skrzypcach jest trudniej, bo trzeba poszukać dźwięku, podczas
> gdy na fortepianie jest on dany. Wszak przeciętny człowiek już po 5 minutach
> kontaktu z pianinem zagra "wlazł kotek na płotek", podczas gdy na skrzypcach ni
> e
> za bardzo.
> Ale z drugiej strony, jak ktoś już umie grać, to na skrzypcach prawie każdy
> utwór zagra z a vista, czego nawet doświadczeni pianiści raczej nie potrafią.
Oj, nie za bardzo...oowszem,łatwiejsze tak, ale na pewno nie kazdy!
>
> 1. Na każdym instrumencie gra się pod kontrolą słuchu, który zwyczajnie zawsze
> trzeba mieć ( niekoniecznie absolutny).
> Dla pianisty, tak jak i dla skrzypka, określonej wysokości dźwięku odpowiada
> określone miejsce w przestrzeni klawiatury( dla laika - konkretny klawisz).
> Pianiści też często grają "po sąsiadach",czyli fałszywie, nie dlatego,że "nie
> wiedzą", czy że "nie słyszą", ale że nie trafiają.
Tylko przestrzeń między jednym klawiszem a drugim troszke wieksza jest ))W
skrzypcach decyduja milimetry ((
>
> 2. Odnajdywania dźwięku na skrzypcach można się nauczyć, na pamięć, tak samo,
> jak na fortepianie. Ten i ten dźwięk jest tu i tu. Po to się ćwiczy.
> Dzieci szybko się uczą.
Nie mozna.Przynajmniej nasza Pani tak twierdzi.Mozna na upartego
żmudnymćwiczeniem jakis utwor ale nie grać w ogóle.Albo się słyszy i "czyści "
w trakcie grania albo nie, niestety....
>
> 3. To jest mit, że na fortepianie wystarczy uderzyć w odpowiedni klawisz.
> Trzeba uderzyć właściwie. Fortepian to instrument w zasadzie "perkusyjny",
> młoteczek uderza w strunę. Bardzo trudno jest uderzyć w tę strunę odpowiednio,
> aby zagrać tzw. pięknym dźwiękiem.
To tak jak ze smyczkiem....
> Grać pięknie, "artystycznie", na jakimkolwiek instrumencie to znaczy nie tylko
> grać bezbłędnie, ale właśnie umieć wydobyć piękny dźwięk, co wymaga i ćwiczenia
> ,
> i wrodzonych zdolności - słuchu, wrażliwości, techniki.
> Ponoć jest to trudniejsze w przypadku fortepianu.
Nie wypowiadam się ))Ale podobno to własnie skrzypce sa trudniejsze
technicznie...tak mówią u nas np nauczyciele rytmiki, czy teorii
>
> 4. Skrzypkowie, czyli "nieklawisze", mają tylko jedną pięciolinię. Grają
> zazwyczaj pojedyncze nutki, jedynie w porywach więcej.
> Pianista ma dwie pięciolinie, na każdej mogą być wielonutowe akordy.
> Jest to trudniejsze do ogarnięcia i wzrokiem i umysłem, trudniejsze do
> skoordynowania, trudniejsze do nauczenia się. Mówi się, że pianista musi mieć
> nie tylko dużą dłoń, ale przede wszystkim głowę.
Zgadzam sie całkowicie I ciesze się,że na skrzypcach jest jedna... )))
>
> 5. Na fortepianie trudniej się wybić - większa konkurencja.
Sama prawda Niestety....
>
> Ale - co kto lubi.
> Ja na przykład ponad wszystko kocham dźwięk smyczków, i jeśli miałabym jeszcze
> raz posłać dzieci do szkoły muzycznej, to z pewnością wybrałabym skrzypce i
> wiolonczelę.
> Smyczkom łatwiej o pracę, jeśli zostaną zawodowcami.
> No i skrzypeczki można zawsze zabrać ze sobą i grać, gdzie się chce.
Dodałabym jeszcze-skrzypiec trudniej sie słucha w początkowym okresie nauki )))
Ale generalnie sie zgadzam ))Każdy jest piekny, każdy trudny na swój
sposób...Gdybym miała do wyboru to na pewno fortepian ))Zresztą kiedyś o tym
marzyłam...


Obejrzyj resztę postów z tematu



Temat: Jak nauczyć małe dziecko czytać
> Grajace co? "Wlazl kotek na plotek"? Dziecko grajace na
instrumencie to jeszcze
> nie utalentowany muzyk, a o to sie tu spieramy. Tym bardziej, ze
aby DOBRZE gra
> c
> na instrumencie (a nie jedynie plumkac sobie) to trzeba wlozyc
mnostwo wysilku
> (i nawet Ty to przyznajesz).

w wieku 3 czy 6 lat wystarczy cwiczyc od 5 do 25 minut dziennie.
Logiczne chyba jest ze im dluzszy i im trudniejszy utwor tym wiecej
go cwiczysz. To chyba jest prosta matma.

> Ja nadal twierdze, ze mozg kazdego dziecka jest unikalny i kazde
dziecko rodzi
> sie z innymi predyspozycjami, ktore mozna zaprzepascic, albo
wzmacniac. I
> niestety ale zdania nie zmienie. Jasne, ze kazde dziecko mozna
nauczyc grac

rozmowa z toba to jak rozmowa ze sciana. Sorry ale pisze po raz
kolejny to samo co wczesniej a ty dalej swoje. Chociaz musze
przyznac ze cos tam do ciebie juz trafia.

W mojej rodzinie mamy takie powiedzenie (dosc obcesowe ale adekwatne
do tego przykladu): "Nawet malpa w cyrku nauczy sie tanczyc" czyli
kazdy moze grac na czymkowliek sie nauczy ale trzeba to zaczac
wczesnie i systematycznie. Jesli 7 latek musi cwiczyc 1 godz.
dziennie zeby tego "wlazl kotek na plotek" zagrac to 3 latek
potrzebuje 5 minut dziennie. Roznica jest kolosalna a efekty i tak
beda takie same z tym wyjatkiem ze dziecko bedzie miec wiecej czasu
na zabawe a nie na sleczenie nad skrzypcami.

Tu wchodza w gre predyspozycje/talent/dar, ktore albo
> sie ma, albo sie ich nie ma. I sorry, nie przekonasz mnie, ze
kazdy czlowiek
> jest taki sam i kazdy z nas mogl byc Einsteinem.

Kazdy jest jesli wczesnie sie z nim zacznie. 7 lat zeby zaczac
edukacje muzyczna to jest stanowczo za pozno. Kazdy kot mial
jakikowliek zwiazek z muzyka to ci powie. Mam kolege ktory zostal
przyjety do szkoly muz. w wieku 8 lat i sam mowi ze tem jeden rok
opoznienia ciagnie sie za nim do dzisiaj. Pomysl co by sie stalo
gdyby to byly 2 lata.

I podaje tylko przyklady szkoly muz. ale dla mnie to odnosi sie do
kazdego rodzaju dzialanosci czlowieka.

> I zbyt wielu ludzi, ktorzy pomimo ogromnej pracy wlozonej w swoj
rozwoj
> pozostali przecietni. Ale spoko, wierz sobie w co chcesz.

I ty tez masz prawo wierzyc w co chcesz. Jak dorobisz sie dzieci
moze zaczniesz zmieniac zdanie


> To jak to w koncu jest? Raz piszesz, ze dziecko Domanowe bedzie
grac na
> instrumencie nawet jak poswieci temu pare minut dziennie od
kolyski i ze w ogol
> e
> bedzie to dla niego takie proste, latwe i przyjemne, drugi raz, ze
wymaga to
> jednak pracy.

a 5 min dziennie cwiczen w wieku 3 lat to nie praca? Jakas tam ale
wciaz praca. To chyba logiczne ze im wiecej grasz trudnijeszych
utworo tym wiecej musisz cwiczyc. To jest latwe i przyjemne jak ma
sie do tego pasje i to sie lubi. Dziecko odpowiednio prowadzone
bedzie kochac grac na instrumencie ale nie wykluczam ze w wieku np.
12 lat powie ze bardziej go chemia interesuje i woli na to poswiecac
wiecej czasu. I to jest ok. Grac i tak juz bedzie potrafic a ze
wirtuozem nie bedzie chcialo zostac to jest tez ok.


> Powiedz mi, jak to sie dzieje, ze jedni wygrywaja konkursy
Chopinowskie, a inni
> nie? Bo dluzej cwicza? Ha ha ha. Talent i praca (duzo pracy) sa
niezbedne aby
> stworzyc ARTYSTE, w przeciwnym razie powstaje co najwyzej
RZEMIESLNIK. A Ty
> mylisz najwidoczniej jednego z drugim.

Ja nie nic nie myle tylko ty rozumiesz b. malo z tego co my tu
piszemy. Cwiczenie na instrumencie to tylko jedna strona medalu,
druga to umuzykalnianie, chodzenie na koncerty, czytanie, sluchanie
muzyki, rozwijanie wrazliwosci, etc. Suzuki mowi wyraznie ze wnetrze
czlowieka od razu widac jak na dloni jak gra na instrumencie. Jesli
malo co jest w tym wnetrzu to niestety to nie jest wirtuozeria. Ja
sie z tym kompletnie zgadzam.

I tu przypomina mi sie kolejna rzecz - moja prof. od ekonomii na
marudzenie co niektorych studentow z np. marketingu dlaczego my
musimy sie tego uczyc odpowiadla:"dlatego zeby byc ludzmi dobrze
wyksztlaconymi". I to jest kwintesencja dla mnie tego ze samo
cwiczenie i rycie materialu to jest tylko jeden krok do bycia
czlowiekiem wyksztlaconym. Wiele z was pytalo a po co
dziecka "zmuszac" do gry na instrumencie? (i dalej podkreslam nikt
nikogo do niczego nei zmusza) Po to zeby bylo czlowiekiem
wszechstronnie wyksztalconym, by potrafilo sie poprawnie wyslowic,
byc czlowiekiem wrazliwym i o pieknym wnetrzu. I o to w tym
wszystkim chodzi a nie o geniuszowanie czy wirtuozowanie, ze tak sie
wyraze.

Bo talent, albo sie ma, albo nie. I dobry rodzic w pore ten
> talent rozpozna i go rozwinie. I nie potrzebny mu bedzie do tego
Doman.


Dosia - idz czytaj ksaizki a propos rozwoju dzieci. Wiesz tak
zatrwazajaco malo, ze powinnas dla samej siebie i do tego zeby
dyskutowac w miare sensownie zrobic.

> Aniucho. Koncze moj wystep w tym watku, bo zrobilo sie to tak
nudne, ze az mnie
> dziwi, ze ciagle Ci odpisuje.

wreszcie

Obejrzyj resztę postów z tematu